Kiwnąłem głową. Zacząłem węszyć a po krótkiej chwili zerwałem się do biegu. Po kilku minutach dotarliśmy na tereny mojego brata. Po kilku krokach zobaczyliśmy i ów basiora. Powitałem brata i rozejrzałem się dookoła.
- Qwerty nie zginęło Ci przypadkiem coś?- Zapytałem nie dostrzegając Blackout'a.
<Qwerty?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz