-Dziki?-uniósł uszy Blackout.
-Ta, ciebie trzeba trzymać od nich z dala.
-Ale, to nie była moja wina, to on...
-Tak, wiem, ale niepotrzebnie ugryzłeś go w ucho...-rozmawialiśmy tak idąc chwilę, a ż zauważyłam minę Kazana, zdawał się być lekko rozbawiony naszą rozmową.
-Dobra koniec tematu-zadecydowałam.
-No jestem za.
-Nie ma jak rodzeństwo-zaśmiałam się z lekka w kierunku Basiora.
Kazan?
środa, 30 marca 2016
Od Kazana Cd Qwerty
- Miło mi was poznać.- Powiedziałem i poczochrałem malucha łapą.
- Hej...- Mruknął mały.
- Radził bym się stąd zbierać bo zaraz dziki nam skórę przetrzepią. O tej porze zazwyczaj urządzają sobie tutaj dzikie harce.- Powiedziałem i rozejrzałem się nerwowo.
<Qwery?>
- Hej...- Mruknął mały.
- Radził bym się stąd zbierać bo zaraz dziki nam skórę przetrzepią. O tej porze zazwyczaj urządzają sobie tutaj dzikie harce.- Powiedziałem i rozejrzałem się nerwowo.
<Qwery?>
wtorek, 29 marca 2016
Od Qwerty
Chodziliśmy razem z bratem już trzeci miesiąc. Muszę przyznać, że mamie należy się szacunek za wychowanie mnie, Blackout naprawdę nie jest prosty w obsłudze. Często pakuje się w kłopoty no, ale w końcu to mój brat. Nie ma się więc co dziwić. Wracając... Usiedliśmy pod drzewem zmęczeni długą wędrówką.
-Qwerty?
-Tak?-zapytałam pół śpiąc.
-Głodny jestem-po tych słowach wstałam i rozciągnęłam się.
-Idziemy coś upolować?!-cieszył się Blackout.
-O, nie ty zostajesz-powiedziałam zdecydowanie.
-No, dlaczego?-naburmuszył się mały.
-Po pierwsze jesteś za mały, a po drugie co było tydzień temu?-zapytałam "unosząc brwi".
-Nie było tematu-zakończył i usiadł.
-Hehe, zostań tu wracam za chwilę-poczochrałam go po głowie.
-Mówię poważnie, nie pakuj się w kłopoty ok?
-Dobrze zostanę pod tym tutaj drzewem-wskazał pyskiem na drzewo.
-Grzeczny brat-zaśmiałam się i pobiegłam na pobliską łąkę. Na łące trafiłam w dziesiątkę. Ogromne stado jeleni pasło się obok rzeki.
-No, i super-szepnęłam sama do siebie.
Po chwili zaczęłam skradanie i już byłam obok całkiem sporego okazu, kiedy usłyszałam wycie, a raczej skowyt i zobaczyłam mojego brata uciekającego przed dzikami.
-Serio?-pacnęłam się łapą w głowę i pobiegłam w stronę Blackout'a. Wskoczyłam tuż między niego, a dziki i chwyciłam go w zęby. Szybko pobiegłam w stronę jeleni i "wmieszałam się w tłum". Dziki szybko sobie odpuściły i odeszły.
-Jak?
-No, bo...
-Wiesz co nie chce wiedzieć-zatkałam mu pysk łapą.
-Poczekaj zaraz wracam.
Szybko wskoczyłam na najbliższego jelenia powiedzmy, że... trafiłam za drugim razem. Widzenie na jedno oko jednak robi swoje. Po posiłku wzięłam brata za skórę i podniosłam.
-Ej! Przecież umiem chodzić!
-No tak, ale jesteś dobrym wabikiem na dziki. Nie możemy ryzykować-zaśmiałam się, on był obrażony jednak po chwili też zaczął się śmiać. Dalszą drogę przebyliśmy w 'miarę' spokojnie. Ta, jesteśmy magnesami na kłopoty. Po kolejnych dniach wylądowaliśmy w Parku Yellowstone, tak przynajmniej powiedział nam pewien ptak.
-To tutaj jest dużo wilków tak?-zapytała Blackout.
-Podobno-odpowiedziałam krótko i po chwili z dala zobaczyłam czarnego wilka.
-O patrz! Czeee...-uciszyłam brata.
-Cii... Nie wiadomo czy jest przyjazny-szepnęłam.
-Poczekaj sama obczaje sytuację-powiedziałam i podeszłam do wilka.
-Witaj-powiedziałam nieśmiało.
-Witaj jestem Kazan, alfa watahy Blacktail-tak, raczej był przyjaźnie nastawiony.
-Ja jestem Qwe...-nie dokończyłam , gdyż przede mnie wyskoczył mój brat.
-Cześć jestem Blackout-zamerdał ogonem i uśmiechnął się.
-rty-dokończyłam. Wilk zaśmiał się.
Kazan?
-Qwerty?
-Tak?-zapytałam pół śpiąc.
-Głodny jestem-po tych słowach wstałam i rozciągnęłam się.
-Idziemy coś upolować?!-cieszył się Blackout.
-O, nie ty zostajesz-powiedziałam zdecydowanie.
-No, dlaczego?-naburmuszył się mały.
-Po pierwsze jesteś za mały, a po drugie co było tydzień temu?-zapytałam "unosząc brwi".
-Nie było tematu-zakończył i usiadł.
-Hehe, zostań tu wracam za chwilę-poczochrałam go po głowie.
-Mówię poważnie, nie pakuj się w kłopoty ok?
-Dobrze zostanę pod tym tutaj drzewem-wskazał pyskiem na drzewo.
-Grzeczny brat-zaśmiałam się i pobiegłam na pobliską łąkę. Na łące trafiłam w dziesiątkę. Ogromne stado jeleni pasło się obok rzeki.
-No, i super-szepnęłam sama do siebie.
Po chwili zaczęłam skradanie i już byłam obok całkiem sporego okazu, kiedy usłyszałam wycie, a raczej skowyt i zobaczyłam mojego brata uciekającego przed dzikami.
-Serio?-pacnęłam się łapą w głowę i pobiegłam w stronę Blackout'a. Wskoczyłam tuż między niego, a dziki i chwyciłam go w zęby. Szybko pobiegłam w stronę jeleni i "wmieszałam się w tłum". Dziki szybko sobie odpuściły i odeszły.
-Jak?
-No, bo...
-Wiesz co nie chce wiedzieć-zatkałam mu pysk łapą.
-Poczekaj zaraz wracam.
Szybko wskoczyłam na najbliższego jelenia powiedzmy, że... trafiłam za drugim razem. Widzenie na jedno oko jednak robi swoje. Po posiłku wzięłam brata za skórę i podniosłam.
-Ej! Przecież umiem chodzić!
-No tak, ale jesteś dobrym wabikiem na dziki. Nie możemy ryzykować-zaśmiałam się, on był obrażony jednak po chwili też zaczął się śmiać. Dalszą drogę przebyliśmy w 'miarę' spokojnie. Ta, jesteśmy magnesami na kłopoty. Po kolejnych dniach wylądowaliśmy w Parku Yellowstone, tak przynajmniej powiedział nam pewien ptak.
-To tutaj jest dużo wilków tak?-zapytała Blackout.
-Podobno-odpowiedziałam krótko i po chwili z dala zobaczyłam czarnego wilka.
-O patrz! Czeee...-uciszyłam brata.
-Cii... Nie wiadomo czy jest przyjazny-szepnęłam.
-Poczekaj sama obczaje sytuację-powiedziałam i podeszłam do wilka.
-Witaj-powiedziałam nieśmiało.
-Witaj jestem Kazan, alfa watahy Blacktail-tak, raczej był przyjaźnie nastawiony.
-Ja jestem Qwe...-nie dokończyłam , gdyż przede mnie wyskoczył mój brat.
-Cześć jestem Blackout-zamerdał ogonem i uśmiechnął się.
-rty-dokończyłam. Wilk zaśmiał się.
Kazan?
Blackout
Imię: Blackout
Wiek: 6 miesięcy
Płeć: Basior
Charakter: Jest raczej miły, lubi przebywać w towarzystwie, ale w węższych gronach.Jest dobrym przyjacielem, lubi się wygłupiać i śmiać, ale gdy zajdzie potrzeba bywa poważny. Zawsze stanie w obronie przyjaciół i bliskich niezależnie od sytuacji. Jest odważny i ciekawski, a nawet za bardzo. Często ładuje się w kłopoty. Kiedy ma zły humor, oddala się od innych i woli przemyśleć kilka rzeczy w spokoju.
Umiejętności: Jest silny, szybki i zwinny. Dobrze walczy i poluje.
Stanowisko: Wojownik, Strażnik Nocny
Wataha: Blacktail
Wataha: Blacktail
Rodzina:
- Rodzice: Neil i Aria
- Siostry: Shady, Jena, Mara, Qwerty
- Bracia: Shadow, Jack, Jazz
Zakochany w: Za młody.
Partnerka: Za młody.
Ex: Brak.
Potomstwo: Za młody.
Ciekawostki: Jako szczeniak miał czarne oczy, a później białe.
Historia: Urodziłem się w świetnej watasze. Byłem najmłodszym snem alf. Była to dość spora wataha było w niej około 30 wilków. Urodziłem się jako ostatni i najmniejszy. Wiele wilków nie dawało mi zbyt dużych szans na przeżycie, oprócz mojej siostry. Zawsze we mnie wierzyła i udało mi się przeżyć najtrudniejsze pierwsze tygodnie. Gdy ukończyłem 3 miesiące zginął nasz ojciec, przez nieuczciwą walkę ze swoim bratem Hunter'em. To było ciężkie przeżycie zarówno dla mnie, jak i dla Qwerty, która straciła swojego partnera. Siostra kazała mi zostać w norze i poszła walczyć z wujem. Widziałem cały przebieg walki i widząc nieczyste zagrywki Hunter'a (atak sztyletem) naprawdę bardzo żałowałem, że byłem taki mały i nie mogłem nic zrobić. Po tym wszystkim wraz z siostrą uciekliśmy stamtąd i znaleźliśmy tą watahę. I tu zostaliśmy.
Autor: sponspo
Qwerty
Imię: Qwerty
Wiek: 2,5 roku
Płeć: wadera
Charakter: Jest raczej miła, lubi przebywać sama lub w wąskich gronach, ma swoje sekrety i woli trzymać je przy sobie. Jest dobrą przyjaciółką, lubi się śmiać i wygłupiać, ale zawsze stanie w obronie przyjaciół i bliskich, niezależnie od sytuacji. Jest odważna... nawet za bardzo, i często ma za to kłopoty. Bywa tajemnicza, kiedy ma zły humor, oddala się od innych i woli przemyśleć kilka rzeczy w spokoju.
Stanowisko: Wojowniczka, Zwiadowca
Wataha: Blacktail
Rodzina:
- Rodzice: Neil i Aria
- Siostry: Shady, Jena, Mara
- Bracia: Shadow, Jack, Jazz, Blackout
Zakochana w: Nikt.
Partner: Na razie nie.
Ex: Shayn
Potomstwo:-
Ciekawostki: Podczas walki z wujem straciła lewe oko.
Historia: Historia: Urodziłam się w świetnej watasze. Byłam najstarszą córką alf, i szkoliłam się na następce. Była to dość spora wataha było w niej około 30 wilków. Pewnego dnia, gdy miałam 1,5 roku dowiedziałam się, że będę mieć rodzeństwo. Cieszyłam się na to i oczekiwałam narodzin. Po kilku miesiącach narodziło się moje dość...liczne rodzeństwo. Tego dnia zostałam siostrą 7 szczeniąt. Rodzice mieli pełne łapy roboty, ale pomagały im Bety. Wszystko wydawało się super... Przyjaciele, rodzina, piękne miejsca, nawet miłość. Wszystko się skończyło... TEN dzień zmienił wszystko. Był pochmurny burzowy dzień, nawet pogoda zapowiadała tragedię. Właśnie skończyłam 2 lata, siedziałam bawiąc się z moim 3-miesięcznym rodzeństwem, przy okazji zajmując ich aby odciążyć zmęczonych rodziców. Nie było to bardzo trudne, ile mogą nabroić najedzone zmęczone szczeniaki? No właśnie. Po kilku minutach wszystkie spały został tylko Blackout, był najmniejszym ze szczeniaków. Wszyscy zawsze dawali mu mikre szanse na przeżycie, a jednak ja zawsze wierzyłam, że da rade. Chwilę bawiłam się z nim po czym i on miał dość i usnął mi na plecach. Jeszcze chwilę patrzyłam na małego po czym i ja usnęłam. Miałam dziwny sen... Byłam tylko ja i Blackout chodziliśmy wśród drzew w jakimś nieznanym mi miejscu. Było tam pięknie, jednak zastanawialiśmy się gdzie reszta? Po chwili prosto na mojego brata wyskoczył biały wilk szramą na oku, był podobny do naszego , no z wyjątkiem koloru. Po chwili zerwałam się i rozejrzałam dookoła, moją uwagę przykuł straszny dźwięk Wojny. Szybko wstałam i wyjrzałam na zewnątrz jaskini zobaczyłam wszystkich walczących, a pośrodku stał mój ojciec walczył z wilkiem z mojego snu. Okazał się nim młodszy brat ojca Hunter. Walka ustała, a ja skamieniałam zobaczyłam ojca leżącego ze sztyletem w boku. Wszyscy zaprzestali walki, kiedy nagle odezwał się Hunter-Wasz alfa poległ! Teraz ja będę władał tą watahą, komu to nie odpowiada niech się lepiej z tym pogodzi lub zginie!-krzyknął, a naokoło rozległy się powarkiwania jego "armii" 26 wilków, a także mojej matki i naszych najbliższych przyjaciół. Po chwili wilk za wilkiem zaczynał się kłaniać "nowej alfie". Z tym wszystkim nie mogła się pogodzić moja matka, która leżąc przy ojcu powiedziała-nigdy nie będziesz taki jak Neil! On troszczył się o każdego wilka, a ty? Ty tylko szkolisz morderców!-stanęła wprost przed nim. On rzucił się na nią jednak ona zrzuciła go pędząc w moją stronę, jednak basior szybko wstał i złapał ją za łapę powalając na ziemię po czym przyłożył jej sztylet trzymany w zębach. Wszyscy stali w szoku i nie mogli nic wykrztusić , jednak po chwili odezwałam się ja-Zostaw ją albo pożałujesz!-warknęłam. Wilk niespodziewanie rzucił broń w moim kierunku i w tedy straciłam kolejną kochaną przeze mnie "osobę" Shayn'a. Biały basior leżał przede mną krwawiąc z szyi-Nie!-nie krzyknęłam padając na niego i wtedy przypomniałam sobie wszystkie wspólne chwile, ale zauważyłam także jeszcze jedno...Blackout! Wciąż leżał na moich plecach wtulony w moje zimowe futro. Nie miałam pojęcia co robić. Po chwili pożegnałam mojego Partnera i schowałam brata do pobliskiej nory każąc mu tam zostać. Rzuciłam się na Hunter'a zrzucając go z mojej matki. Basior został ogłuszony na kilka sekund, więc szybko odwróciłam się w kierunku mamy-Bierz maluchy i uciekaj z nimi najszybciej jak możesz!-powiedziałam stanowczo.-A ty? Nie, nie zostawię cię...-nie dałam jej dokończyć i pobiegłam w stronę przeciwnika, ona tymczasem niechętnie pobiegła do jaskini. Wszystko się udało wszystkie wilki patrzyły na walkę i nie zauważyły ucieczki. Wracając do walki... Stałam nad wilkiem, nie był jakiś specjalnie silny, jak on mógł pokonać ojca? Eh... no tak, Sztylet!-pomyślałam po czym nastała częściowa ciemność...-ten <cenzura> oślepił mnie na lewe oko! Krew lała się nie miłosiernie, a ja zaczęła słabnąć. Ostatecznie wilk rzucił mną o drzewo i wrócił na skałę Alf. Leżałam półprzytomna, niewidoma na jedno oko myśląc o wszystkim co straciłam. O ojcu, Shaynie, przyjaciołach, rodzinie. Po chwili wstałam rozglądając wokół nie było nikogo, oprócz ojca, Shayn'a i innych martwych wilków. Nie mogłam na to patrzeć zamknęłam "oczy" (w sumie to jedno)i opuściłam głowę po czym zaczęłam płakać, jednak po chwili poczułam ciepło na moim pysku, był to mój brat! No tak, kazałam mu się nie ruszać z miejsca-Tak mi przykro-powiedziałam tuląc go, jednak on polizał mnie i powiedział-To nie twoja wina. Po tym wszystkim pochowałam najbliższych i razem z Blackout'em wyruszyliśmy w podróż. Stwierdziłam, że nie będę nawet szukać matki. Podczas walki widziałam jak ze swoją siostrą i jej partnerem zabrali moje rodzeństwo i uciekali niechętnie zostawiając mnie, ale najważniejsze, że się im udało. Chodziliśmy tak około 3 miesięcy w między czasie bardziej zżyliśmy się z bratem, a później trafiliśmy do tej watahy i stwierdziliśmy, że to odpowiednie miejsce.
Autor: sponspo
Jasper
Imię: Jasper
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: - w budowie -
Stanowisko: Basior alpha, Dowódca wojsk
Wataha: Cottonwood
Rodzina:nie pamięta
Zakochany w: Alice
Partnerka: Alice
Ex: brak
Potomstwo: brak
Ciekawostki: brak.
Historia: Jasper urodził się w Parku Narodowym Jasper. Był tam nic nie znaczącą omegą. Od zawsze jednak podkochiwał się w przyszłej Alphie Alice. Pewnego dnia zaręczono ją z alphą innej watahy. Dzień przed ślubem Alice i Jasper zostali uśpieni i przeniesieni do Yellowstone. Alice panikowała jednak Jasper się cieszył. Okłamał Alice że nie mają szans wrócić do domu ( możliwe że jednak były). Tułali się przez jakiś czas aż któregoś dnia rozpoczęła się ruja jego towarzyszki. Jasper nie mógł się powstrzymać i ją posiadł. Kilka miesięcy potem urodziły im się szczeniaki. Niestety zostały zabite przez niedźwiedzia. Jasper postanowił założyć watahę.
Autor: SZAMAN
Partnerka: Alice
Ex: brak
Potomstwo: brak
Ciekawostki: brak.
Historia: Jasper urodził się w Parku Narodowym Jasper. Był tam nic nie znaczącą omegą. Od zawsze jednak podkochiwał się w przyszłej Alphie Alice. Pewnego dnia zaręczono ją z alphą innej watahy. Dzień przed ślubem Alice i Jasper zostali uśpieni i przeniesieni do Yellowstone. Alice panikowała jednak Jasper się cieszył. Okłamał Alice że nie mają szans wrócić do domu ( możliwe że jednak były). Tułali się przez jakiś czas aż któregoś dnia rozpoczęła się ruja jego towarzyszki. Jasper nie mógł się powstrzymać i ją posiadł. Kilka miesięcy potem urodziły im się szczeniaki. Niestety zostały zabite przez niedźwiedzia. Jasper postanowił założyć watahę.
Autor: SZAMAN
Vladymir
Imię: Vladymir
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: - w budowie -
Stanowisko: Basior alpha, Dowódca wojsk
Wataha: Yellowstone Delta
Rodzina:
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: - w budowie -
Stanowisko: Basior alpha, Dowódca wojsk
Wataha: Yellowstone Delta
Rodzina:
- Ojciec: Grzmot
- Matka: Jade
- Bracia: Syriusz, Kazan
Zakochany w: brak
Partnerka: brak
Ex: było kilka
Potomstwo: brak
Ciekawostki: - w budowie -
Historia: - w budowie -
Autor: paulinagrzelak01
Partnerka: brak
Ex: było kilka
Potomstwo: brak
Ciekawostki: - w budowie -
Historia: - w budowie -
Autor: paulinagrzelak01
Kazan
Imię: Kazan
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: - w budowie -
Stanowisko: Basior alpha, Dowódca wojsk
Wataha: Blacktail
Rodzina:
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: - w budowie -
Stanowisko: Basior alpha, Dowódca wojsk
Wataha: Blacktail
Rodzina:
- Ojciec: Grzmot
- Matka: Jade
- Bracia: Syriusz, Vladymir
Zakochany w: brak
Partnerka: brak
Ex: było kilka
Potomstwo: brak
Ciekawostki: - w budowie -
Historia: - w budowie -
Autor: paulinagrzelak01
Partnerka: brak
Ex: było kilka
Potomstwo: brak
Ciekawostki: - w budowie -
Historia: - w budowie -
Autor: paulinagrzelak01
Syriusz
Imię: Syriusz
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: - w budowie -
Stanowisko: Basior Alpha, Dowódca Wojsk
Wataha: Druidów
Rodzina:
Partner/ka: brak
Ex: było kilka
Potomstwo: brak
Ciekawostki: - w budowie -
Historia: - w budowie -
Autor: VladymirGrzelak
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: - w budowie -
Stanowisko: Basior Alpha, Dowódca Wojsk
Wataha: Druidów
Rodzina:
- Ojciec: Grzmot
- Matka: Jade
- Bracia: Kazan, Vladymir
Partner/ka: brak
Ex: było kilka
Potomstwo: brak
Ciekawostki: - w budowie -
Historia: - w budowie -
Autor: VladymirGrzelak
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
