-Dziki?-uniósł uszy Blackout.
-Ta, ciebie trzeba trzymać od nich z dala.
-Ale, to nie była moja wina, to on...
-Tak, wiem, ale niepotrzebnie ugryzłeś go w ucho...-rozmawialiśmy tak idąc chwilę, a ż zauważyłam minę Kazana, zdawał się być lekko rozbawiony naszą rozmową.
-Dobra koniec tematu-zadecydowałam.
-No jestem za.
-Nie ma jak rodzeństwo-zaśmiałam się z lekka w kierunku Basiora.
Kazan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz